Dar i zadanie

To była niezwykle wzruszająca chwila, gdy w samo południe mieszkańcy Legnicy wraz prezydentem miasta panem Tadeuszem Krzakowskim oraz z naszymi biskupami, odśpiewali wspólnie hymn narodowy. Wszyscy razem, bez względu na poglądy polityczne, różnice religijne, czy różnice wieku, bo wszyscy razem jesteśmy Polakami. Atmosfera była niezwykła. A na godzinę trzynastą biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski zaprosił wszystkich na Mszę Św. za Ojczyznę. Czytaj dalej…

Być bliźnim

Być bliźnim
„Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?”

   W tym fragmencie Ewangelii Jezus zupełnie odwraca moje myślenie. Zwykle wygląda to tak, że pytam: kto jest moim bliźnim? To zupełnie zmienia perspektywę, bo nie chodzi o to, kto dla mnie jest bliźnim, ale dla kogo ja nim jestem.
Oto spotykam człowieka, mocno poranionego, leżącego w jakimś błocie. Ten człowiek to ktoś uwikłany w grzech, uwikłany tak bardzo, że nie ma w nim już prawie ducha. Jego życie istnieje tylko biologicznie. Nie wygląda miło, jest może wrogo nastawiony, cuchnie złem. Ale nie ma już sił. Czytaj dalej…

Nie gardź nikim

Nie gardź nikim

„Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.”

Dziecko po prostu ufa rodzicom. To wcale nie znaczy, że zawsze jest grzeczne, że zasługuje sobie na miłość rodziców. Dziecko nie musi zasługiwać na miłość, ono jest kochane bezwarunkowo, dlatego, że jest.
Też mam być jak dziecko. Nie muszę zasługiwać na miłość Boga, to jest niemożliwe. Nie mogę zrobić niczego, co byłoby zasługą. Jestem kochany bezwarunkowo. I ciebie Bóg kocha bezwarunkowo. Nie musisz i nie możesz sobie niczym na to zasłużyć. Jedynie uwierz. Bo prawdziwa miłość na tym polega, jest dawana za darmo i nawet jeśli odrzucasz, odrzucam Boga, On swojej miłości nie cofa. Kocha mnie i ciebie takimi jacy jesteśmy. Z całym naszym bagażem dobra i grzechu, z całym bagażem wstrętnych czynów i myśli. Czytaj dalej…

Kubek

Kubek

„Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.”

A może chodzi o to, że taki kubek podany do picia, to ja? Jestem kubkiem i jego zawartością. Więc, czy można ze mnie pić?
Mogę być pięknym kubkiem, czystym o zgrabnej figurze i zadziwiającej urodzie. Mogę, ale to jeszcze nic nie znaczy, bo jeśli pozostanę pusty, próżny, to całe to piękno, uroda, barwa, na nic się nie zda. Takie puste piękno nie przynosi nikomu pożytku, a w końcu staje się zgubne dla samego siebie, bo jest niepotrzebne. Pusty kubek niczemu nie służy, można go spokojnie wyrzucić. Czytaj dalej…

Jestem bogaczem

Jestem bogaczem

(Jk 5, 1-6)
„A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają…”

Może to ja jestem tym bogaczem, który zbiera skarby dla siebie w dniach ostatecznych. Może to ja uciskam ubogich, nie daję zapłaty… Co jest moim bogactwem? Majątek, pieniądze? Nie, tego nie mam wiele i gdy tylko mogę staram się dzielić.
Moje bogactwo jest inne. To moja religijna wiedza, która staje się miernikiem wartości innych ludzi. To moje bogactwo nakazów i zakazów, przez pryzmat których patrzę na innego człowieka. Moje bogactwo, to moja religijność… Och… jaki to czasem czuje się lepszy. Czytaj dalej…

Połów?

Połów?

Był na ich łodzi, mówił do tłumów zgromadzonych na brzegu. Nawet Go nie słuchali, potwornie zmęczeni całonocnym, bezowocnym połowem. Na koniec powiedział, aby wzięli sieci i wypłynęli na głębię, na połów. Tłumaczą Mu, że to nie ma sensu, że przez noc nic nie złowili, a o tej porze łowienie jest bezcelowe. Szymon i jego koledzy są fachowcami i dobrze wiedzą, że to polecenie bez sensu.
Nie mieli odwagi odmówić, więc wypłynęli, mimo całej absurdalności tej sytuacji. Przecież ich znajomi widząc to, musieli nieźle sobie kpić, stukać się w czoła.
Czytaj dalej…

Bo zawsze tak było

Bo zawsze tak było

Zdaniem laika

Bo zawsze tak było, więc każdy, kto się tego nie trzyma jest zły. Nie ważne, że nikt już nie pamięta po co tak było. Tradycja i już, a jeśli jeszcze tradycja jest związana z religią, to jakiekolwiek odstępstwo jest grzechem. Skoro coś było zawsze, a raczej od dłuższego czasu to nie wolno tego zmieniać. Nie ważne dla zwolenników tak pojmowanej tradycji, że to z czasem stało się czymś zupełnie niezrozumiałym, albo nie przystaje do nowych czasów, a nawet przeszkadza w przekazywaniu dobra. Liczy się prawo i tylko przez takie wymyślone ludzkie prawo, patrzymy na innych ludzi i ileż to razy potępiamy ludzi, bo nie pasują nam do naszych wymysłów. Czytaj dalej…

Moja krzywda

Moja krzywda

ZDANIEM LAIKA

(Mt 5, 20-26)

Kochać kogoś, kto wyrządził mi krzywdę, kłamał, obrzucił oszczerstwem? Kochać złoczyńcę przed którym nie mam jak się obronić? Modlić się za kogoś, kto nie chce nawet słyszeć o tym, że dopuścił się zła i chodzi nadal w glorii sprawiedliwości, okryty obłudą? Jezu!!! Moja krzywda pali moje serce jak żywy ogień, a Ty mówisz, że nie mogę być prawdziwym Twoim synem jeśli nie pokocham tych ludzi? To wydaje się okrutne.
Kochać, przebaczać, modlić się… Bo Twoje słońce wschodzi nad dobrymi i złymi. Zaraz… Przecież wszyscy jesteśmy Twoimi dziećmi. Ty kochasz nas wszystkich tą samą miłością, nie robisz różnicy między nami, bo jesteś Ojcem. Ojciec pragnie dobra swoich dzieci, nie chce, aby pomiędzy braćmi i siostrami tliła się nienawiść, gniew, zło. Cierpi, gdy Jego dzieci prześladują się wzajemnie.
Tych, którzy chcą świadomie żyć Jego miłością, wzywa – przerwijcie łańcuch zła. Przerwijcie to miłością. Każdy ojciec chce ratować dzieci, które się gubią. Straszne jest, gdy rodzeństwo w tym nie pomaga, lecz spycha w otchłań pogubionych, bo uczyniły krzywdę.
Tak, krzywda jest realna, jest jak gorące żelazo wbite w serce. Jest ofiarą za nieprzyjaciela i prześladowcę.
Łatwo mówić o miłości do dobrych ludzi, od których nie doznaje się żadnego zła. Łatwo kochać, gdy nie wymaga to wysiłku, ale kochać kosztem siebie, kosztem dobrego imienia, kochać tak, by tracić dla kogoś, kto na to nie zasługuje – to jest chrześcijaństwo. Tak wygląda walka ze złem. Nie zwalczanie człowieka, nie walka z bratem, czy siostrą, lecz miłość. Coś, co wydaje się słabe i bezowocne, niewychowawcze. A jedna przynosi owoc. Zawsze. We właściwym czasie.
A może to ja jestem człowiekiem, który wypowiedział słowa, które jak cierń ranią czyjeś serce i nawet o tym nie wiem? Może to ja dałem zły przykład, zgorszyłem, skrzywdziłem. Może to ja stałem się nieprzyjacielem przez złe słowo, gest, wrogie nastawienie, złe myśli?
Może to właśnie ja potrzebuję brata, albo siostry okazujących mi miłość pomimo wszystko, przebaczenie, modlących się za mnie, pragnących wspólnej wieczności z naszym Bogiem. Tak, również ja potrzebuję ludzi, miłości, która przerwie krąg zła w moim sercu, ale nie mądrym gadaniem, moralizowaniem, czy pouczaniem, lecz cichą modlitwą, cierpliwością, łagodnością i miłością.
Uśmiechnij się do kogoś, kogo nie lubisz, na przykład do mnie. Bóg kocha go tak samo jak ciebie i mnie. Dokładnie tak samo.

Feliks Grywaldzki