Bóg i Aniołowie

Świadectwo

„Powierz Panu swą drogę,
zaufaj Mu, a On sam będzie działał.”


Dam sobie radę, wiem, co trzeba robić, mam plan na niemal każdą okazję. Człowiek czuje się pewnie, gdy może kontrolować swoje życie. Nagle wszystko się wali i nie mam na nic wpływu, nic już nie zależy ode mnie.

Na szczęście od wielu lat staram się polegać bardziej na Bogu niż na własnych siłach. Staram się, czyli ciągle się tego uczę, z różnym skutkiem. Staram się nie odkładać „rozliczenia” z Panem Bogiem na koniec, bo jak się okazuje, w takim momencie trudno myśleć o czymkolwiek.

O czym sam myślałem? Tak, prosiłem Boga, by jeszcze mnie zostawił, a jeśli nie, to niech zaopiekuje się moimi bliskimi. Przeprosiłem za całe zło i oddałem się w Jego ręce. Tyle tylko mogłem, bo resztę myśli zabrał ból i cała akcja wokół mnie. Nie czułem lęku, bo „On sam będzie działał”.

I działał, działał przez ludzi, którzy byli jak aniołowie. Załoga karetki, lekarze w szpitalu, pielęgniarki. Nie waham się użyć słowa aniołowie, bo widziałem z jakim uporem i oddaniem walczą o każdego człowieka.

Bardzo szybko wracałem do sił, nadzwyczaj szybko. Nie mogło być inaczej skoro byłem otoczony tak ogromnym łańcuchem modlitewnym. Bardzo mocno to czułem i niech te słowa będą świadectwem. Czułem niemal dotykalnie modlitwę za mnie. Myślę, że Bóg właśnie tego pragnie, abyśmy każdego dnia wspierali się wzajemnie modlitwą, bo modlitwa ma ogromną moc. Moc uzdrowienia, moc nawrócenia, moc uwolnienia.

W niedzielę wieczorem dostałem sms-a z „Faustyny”. To była moja godzina dyżuru modlitewnego za konających. Miałem łzy w oczach, bo teraz ja byłem komuś bardzo potrzebny, teraz mogłem oddać swój czas i nieco swojego serca.

Dziękuję Pogotowiu Modlitewnemu i wszystkim, którzy otoczyli mnie modlitwą. Dziękuję Bogu, że mogę żyć w takiej wspólnocie, wspólnocie żywej wiary.

Feliks Grywaldzki

Udostępnij