Władca

Władca

Nie lubię obrazów Chrystusa Króla, na których przedstawiany jest w złotych koronach, drogich szatach, albo na wielkim tronie i bardzo często na twarzy ma wymalowaną sprawiedliwość, bezduszną i bezlitosną sprawiedliwość. Nie podoba mi się, gdy nasze pojęcia o władzy, królowaniu przykładamy do Jezusa, gdy próbujemy Go przedstawiać jako takiego władcę według wzoru tego świata. Nie znam takiego Jezusa.

Władcy tego świata, czy to królowie, czy prezydenci, czy szeregowi politycy, zwykle kierują się pychą i pogardą dla szarych ludzi. Służą głownie sobie i własnym interesom. Spójrzcie na twarze władców, na twarze polityków. Im więcej mówią o prawie, uczciwości i sprawiedliwości, tym bardziej nadęte mają miny, aż robi się mdło chwilami od tej władczej wyższości nad innymi, od tych jedynie słusznych prawd i racji, od ich nieomylności.
Nie mówiąc o różnych przejawach małostkowej pychy i śmiesznego wyróżniania się ponad tłum przez różne tytuły, które rzekomo mają świadczyć o większej godności tych, którzy takowe noszą. Te wszystkie ekscelencje, eminencje, przewielebności i wielebności… Parodia…
Co to ma wspólnego z Królem, którego święto obchodzimy? NIC.
Nasz Król, prawdziwy Król, nigdy nie założył złotej korony, a gdy próbowano Go obwołać władcą nad Izraelem to wycofał się z Jerozolimy. Nasz Król przyjął inną koronę, koronę z ciernia i zasiadł na innym tronie, na Krzyżu. Jego władza jest sprawiedliwa, bo miłosierna. Mój Król wjechał do swojego miasta na osiołku, a gdy zaczynała się uczta, przepasał się jak niewolnik i umył nogi współbiesiadnikom.
Mój Król jest sprawiedliwy, za dobre wynagradza, a za złe karze, bardzo surowo karze. Za moje grzechy wydał wyrok i wymierzył karę, po czym wziął krzyż i dał się ukrzyżować zamiast mnie. Tak wygląda Jego sprawiedliwość, bo Jego sprawiedliwość ma na imię miłosierdzie, bo Jego sprawiedliwość, Jego niczym nie ograniczona władza, to uniżenie i służba w imię miłości i zawsze dla dobra człowieka aż po krzyż. Nie ma w Nim nadętej pychy, zarozumiałości i wytykania błędów. Na nikogo nie patrzy z góry swojej władzy i potęgi, a przecież mógłby, bo jest Bogiem. Pochyla się ze współczuciem nad każdym grzesznikiem, nad każdym, od kogo inni już się odwrócili. Mój Król nikim się nie brzydzi. Mój Król pragnie zbawienia, szczęścia wszystkich ludzi, bez wyjątku i jedynie tego oczekuje od swoich poddanych, aby również pragnęli szczęścia każdego człowieka.
Król, Jezus Chrystus dzieli się z nami swoją władzą, nieograniczoną władzą. Już teraz, w tym życiu daje nam swoją władze, bo jesteśmy Jego dziećmi i dziedzicami Królestwa. Jednak nie jest to władza rozkazywania i pomiatania kimkolwiek, jest to władza kochania, szanowania wolności, władza zrozumienia i uznania prawa do błędu, władza usprawiedliwiania w łagodności i cierpliwości. Uczestniczyć w Jego dziele to dać się spalać w miłości, to wydawać swoje życie dla innych, a nie urządzać sobie ciepłe gniazdko na tym świecie w postaci pozycji społecznej, czy czegoś innego. Władza miłości jest poświęceniem siebie, życia, na różne sposoby, według danych przez Boga talentów, dla doprowadzenia wszystkich do zbawienia, wszystkich. To również władza modlitwy za grzeszników i nie naszą rzeczą jest wiedzieć w jaki sposób grzesznik będzie zbawiony. Jezus już za niego umarł i wie najlepiej jak go do siebie przyprowadzić, a my w imię danej nam władzy miłości, mamy poświęcać czas na modlitwę, a kto potrafi, także na wszelkie inne sposoby.
Święto takiego Króla obchodzę, króla, który stał się sługą innych, sługą grzeszników, moim sługą. Takim dziedzicem staram się zostać, jak potrafię w mojej nieudolności. Staram się korzystać z władzy, którą mnie obdarzył, niczym nie ograniczonej władzy miłości drugiego człowieka, kimkolwiek by był.
Króluj nam Chryste.

Feliks Grywaldzki

Udostępnij