Ludzie spod krzyża. Dobry Łotr

Najgorsze jest czekanie. Kiedy słyszysz kroki na korytarzu i szczęk zamka w drzwiach, wydaje ci się, że idą po ciebie. W końcu przyszli. Myślałem: wreszcie skończy się moje przegrane życie… Tuż przed śmiercią zacząłem żyć. Nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa.

Za co mnie skazali? Wolałbym o tym nie mówić. Nie chciałem umierać, ale czułem, że zasłużyłem na śmierć. Miałem krew na rękach. Mógłbym dużo gadać o patologicznej rodzinie, o moich koleżkach, o całym ciągu zdarzeń, które doprowadziły do tego, co zrobiłem… Tak jest łatwiej. Wszyscy są winni, ja jestem właściwie ofiarą biedy, środowiska, okoliczności. Taki los, nie ma wyjścia… Czytaj dalej…

Udostępnij